Londyn 1710

Autor: Aleksander Motyka, Gatunek: Proza, Dodano: 20 maja 2017, 09:10:49

Zakażenie żniwo zbiera, odpadają ręce 

Londyn 1710 ropa na sukience.

Na ulicach syf niemiły kosi swoje plony

po kanałach, poza miastem ludzkość składa płody.

 

Trup się ścieli gęsto człeku zaraza, króluje

Nawet głupi klecha który w kościele baluje

co Jezusek rozgniewany dla świata szykuje

jego się nie tyczy przecież ,,za wiernych smakuję"

smak wina o smaku piołunu gorzkiego 

do siania choróbska wszak idealnego.

 

Lecz nawet i klechę choróbsko dopada

z początku niegroźnie zapiekła go zgaga

po czasie nie długim wrzód pierwszy na ciele

wnet drugi, i trzeci a wszystko ropieje.

 

Opat w agonii ciało swe drapie

ropa litrami wycieka, więc sapie

smród ciała nie myty, bo dotknąć się szkoda

dla mnicha jest grzechem wręcz kąpiel i woda.

 

Więc sączy się z mnicha śmierdząca maź z ciała

po kilku tygodniach mu noga odpada,

przeklina więc opat Króla Królów Pana

by chociaż mu jedna się cząstka ostała.

 

A żywot mnich skończył w sposób dość łatwy

przewrócił się, nie wstał przez larwy pożarty 

na tym się kończy więc mnicha historia

a wszystko to bajka lekko niespokojna.

 

 

 

 

Komentarze (2)

  • Proza. Rozumiem zastosowania form, ale wtedy należy uzasadnić. Dlaczego 1710?

  • Tylko i wyłącznie fantazja. Pozdrawiam

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się